Kontynuując wątek odporności – tak, dzisiaj będzie o skórze. Na pierwszy rzut oka temat wydaje się mało atrakcyjny, może nawet nieważny? Spróbuję jakoś z tego wybrnąć 😉

O skórze mogłabym napisać książkę. Chyba trudno o bardziej niedoceniany i pomijany w hierarchii ważności organ w naszym ciele. I wątków do poruszenia mamy tutaj co najmniej kilka ale postaram się skondensować jak się tylko da i skupić głównie na ODPORNOŚCI, więc zostań ze mną do końca 🙂

Skóra jest chyba najcięższym naszym narządem, u dorosłego człowieka waży średnio 4 kg – uwzględniając jedynie naszą tzw. „zewnętrzną powłokę” bo koniecznie trzeba wspomnieć o błonach śluzowych, które są naszą „skórą wewnętrzną” i pełnią nie mniej ważną rolę.

Skóra jak i błony śluzowe są naszą pierwszą linią obrony przed patogenami.

To łącznik między światem zewnętrznym i wnętrzem naszego organizmu.

Jest jedynym w swoim rodzaju wskaźnikiem tego co dzieje się wewnątrz ustroju.

Niestety często ignorujemy znaki ostrzegawcze i traktujemy je jak niewygodny, wstydliwy problem, z którym należy walczyć. Zaczerwieniona, łuszcząca się, chropowata, z plamami, znamionami, brunatnymi, czerwonymi czy białymi plamkami, z wysypką – pokazuje ogólny stan zdrowia i na podstawie tych wszystkich znaków możemy dowiedzieć się czy jesteśmy odwodnieni, czy nasza wątroba niedomaga, czy w organizmie zamieszkały wirusy, czy wreszcie w naszym układzie nerwowym na głębokim poziomie endogennym powstała już zapaść! Tak, wnikliwy obserwator z oglądania samej tylko skóry może sporo powiedzieć o naszym stanie zdrowia.

O skórze mówi się także, że jest naszą trzecią nerką. Co to oznacza w praktyce? Jest potężnym narządem wydalania, pomaga nerkom oczyszczać nasze ciało z toksyn, dlatego stosowanie np. preparatów blokujących pocenie nie należy do najrozsądniejszych praktyk. Ponadto w okresach detoksykacji (najlepiej każdej wiosny) za pomocą specjalnych kąpieli i różnego rodzaju peelingów możemy bardzo wspomóc nasz organizm w pozbywaniu się z naszego wnętrza toksycznych odpadów.

Skóra to oprócz ochrony i wydalania także utrzymywanie stałej temperatury ciała, ochrona przed nadmiernym promieniowaniem, oddychanie i krążenie (setki kilometrów naczyń krwionośnych). Poprzez odpowiedni trening skóry możemy nie tylko poprawić jej wygląd i elastyczność ale usprawnić krążenie chłonki (limfy), która spełnia kluczową rolę w odtruwaniu naszego ciała. Ale układ limfatyczny to zdecydowanie materiał na osobny wpis.

No i wreszcie skóra jest tym łącznikiem, dzięki któremu możemy osiągać tak fenomenalne efekty za pomocą Klawiterapii. To dzięki różnym rodzajom receptorów rozmieszczonych na jej powierzchni, za pomocą tzw. refleksów czyli odruchów, uzyskujemy efekt terapeutyczny. Tuż po intensywnej stymulacji skóra pokazuje m.in. które miejsca są niedokrwione lub gdzie znajdują się ogniska demielinizacji w postaci okrągłych białych plamek z wyraźnie pergaminową skórą. Pokazuje także potencjalne niebezpieczeństwo związane z obecnością brunatnych plamek tzw. pieprzyków. Natomiast cienka, jasna skóra np. obserwowana już u dzieci może świadczyć o słabej jakości kolagenu ustrojowego. Za pomocą tego wspaniałego narządu możemy oprócz funkcji diagnostycznej wykorzystać także jej funkcję terapeutyczną – chociażby dzięki obecności tzw. stref Head’a, gdzie działając na określony obszar skóry wpływamy tak naprawdę na narządy wewnętrzne, przywracając im równowagę i poprawiając ich funkcje, wspomagając detoksykację, usprawniając przepływy krwi i limfy itd. Prosty codzienny rutynowy prysznic może się zamienić w prawdziwe sanatorium dla Twojego ciała jeśli tylko będziesz wiedział JAK i poświęcisz sobie chociaż 15 min. dziennie.

A w ramach profilaktyki zachęcam każdego do zakupu patyczków do szaszłyków i codziennej stymulacji skóry grubą wiązką takich patyków trzymaną w garści. Tam gdzie boli (jeśli boli, a skóra nie jest uszkodzona), tam gdzie mrowi, tam gdzie nie chcecie mieć cellulitu, tam gdzie chcecie mieć piękną, zdrową skórę – najlepiej wszędzie, nie zapominając o skórze głowy, a nawet twarzy. Uważajcie tylko na pieprzyki, środek pępka i oczy 😉

Jak więc zadbać o skórę aby nie tylko zapewniała nam piękny wygląd na długie lata ale również poprzez swoją powierzchnię korzystnie oddziaływała na narządy wewnętrzne? Oprócz Klawiterapii…

Po pierwsze – WODA WODA i jeszcze raz WODA. O wodzie jeszcze będę pisać ale na potrzeby tego wpisu zapamiętajcie jedną rzecz – odwodnienie to jedna z groźniejszych sytuacji jakie możemy sobie zafundować zalewając się hektolitrami kawy i herbaty bez uzupełnienia czystej wody na potrzeby najważniejszych procesów życiowych.

Po drugie – musisz wiedzieć, że skóra, podobnie jak żołądek czy pochwa, ma odczyn kwaśny co nie sprzyja przedostawaniu się do organizmu patogenów. Stosując kiepskiej jakości chemiczne, co gorsza antybakteryjna mydła, żele i mazidła zmywasz naturalną warstwę tłuszczu i zmieniasz odczyn kwaśny na zasadowy, a to już otwarte wrota dla patogenów, którym łatwiej będzie wniknąć do ustroju. Zdecydowanie zdrowszą alternatywą będzie stosowanie naturalnych mydeł z zawartością olejów roślinnych. Pamiętaj, że wszystko z czym ma kontakt Twoja skóra wnika do ciała dlatego jakość kosmetyków ma kolosalne znaczenie! Czy wiesz, że np. „tradycyjny” płyn do naczyń zawierający substancje rozpuszczające tłuszcz po wniknięciu do organizmu będzie tak samo oddziaływał na Twoje fosfolipidowe błony komórkowe, które składają się m.in. z tłuszczu właśnie? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że to samo będzie robił z tłuszczem w Twoich błonach komórkowych i jakie ma to znaczenie dla Twojego zdrowia? Żeby nieco rozjaśnić temat tylko wspomnę, że komórka jako podstawowa jednostka życia zawiera różne organy – na pewno pamiętasz z biologii. Mamy tam jądro, mitochondria różnego rodzaju aparaty, pompy i wiele innych. W każdej jednej komórce…

I do tej pory sądzono, że to jądro komórki jest najważniejsze, ponieważ w jądrze jest umieszczone DNA – matryca z zapisem informacyjnym. Zrobiono eksperyment polegający na usunięciu z wnętrza komórki jądra, co nie miało istotnego wpływu na jej funkcjonowanie – komórka żyła nadal. Natomiast gdy usunięto błonę komórkową – komórka natychmiast umarła. Wniosek? To błona komórkowa jest najważniejszym elementem komórki i to jej nienaruszona, solidna struktura jest tym co dla życia i poprawnego funkcjonowania każdej komórki jest NAJ-WAŻ-NIEJ-SZE. Ale o błonie komórkowej też będzie osobny wpis, w którym oczywiście podpowiem Ci jak o nią dbać aby budować swoje zdrowie od podstaw. Mam nadzieję, że tą przydługą dygresją udało mi się pokazać Ci w jakich szczegółach tkwi przysłowiowy diabeł – niby zwyczajny płyn do naczyń.. a ile takiej chemii w życiu codziennym stosujesz, wcierasz, wdychasz? W trosce o Twoją skórę i zdrowie w ogóle, zachęcam więc do maksymalnego ograniczenia lub wyeliminowania chemii gospodarstwa domowego, szkodliwych kosmetyków, farb, lakierów na rzecz produktów naturalnych.

Co jeszcze możesz zrobić? Musisz wiedzieć, że każdego dnia tracisz ponad milion komórek skóry.. a martwy, zalegający na powierzchni skóry naskórek to w większości toksyny, które powinieneś zdecydowanie usuwać, dlatego świetną praktyką jest szczotkowanie skóry na sucho. Zarówno usuwasz martwy naskórek jak i poprawiasz krążenie krwi i limfy, dodatkowo masujesz powięzi i mięśnie… same zalety! Jednym prostym zabiegiem załatwiasz detoks, masaż, odmłodzenie i zastrzyk energii!

Oczywiście nie robisz tego na uszkodzonej skórze, żylakach lub gdy masz jakieś bolesne wysypki czy nadwrażliwą skórę. Choć początki bywają trudne, skóra szybko się przyzwyczaja – oczywiście polecam szczotki z naturalnego włosia.

To przed prysznicem – a jak już się umyjesz? Spłucz mydło i zrób sobie organiczny peeling – użyj sody, soli Epsom i oleju kokosowego w równych proporcjach i wetrzyj porządnie w ciało. Możesz dodać sobie miodu albo ulubionych olejków eterycznych. A jak już Twoja skóra będzie dobrze rozmasowana i bez martwego naskórka – nałóż na mokre ciało żel kolagenowy, wklep przez kilka minut i zaczekaj aż wyschnie. Gdy skóra będzie już gładka wsmaruj Colaceum z CBD i woskiem pszczelim jeśli masz problemy skórne, a jeśli nie wystarczy dobrej jakości olej kokosowy, migdałowy albo moje ulubione Herbaceum. Bardzo jestem ciekawa wymiany doświadczeń z osobami, które zafundują sobie takie domowe SPA przez miesiąc chociażby. Idę o zakład, że każda kobieta zostanie przy tym nawyku do końca życia 😉 Panowie na pewno też!

A co z suplementacji?

Znowu woda! Nie zdążyłam nawet wspomnieć o śluzówce, której zdrowie jest turbo ważne, szczególnie w przewodzie pokarmowym. A bez wody śluzówka zawsze ucierpi. Poza tym ucierpi (podobnie jak skóra) bez krzemu, jodu, cynku, glutaminy czy witaminy A, E, C, D i wszystkich witamin z grupy B. Jeśli chcesz wzmocnić kolagen i elastynę dodatkowo zadbaj o Omega-3, prolinę, lizynę i siarczan chondroityny. Najlepsza na wszystko jest zawsze dobrze zbilansowana dieta i nawet jeśli masz potrzebę czasowej suplementacji to pracuj jednocześnie nad jak najlepszą kompozycją Twojego codziennego menu.

Dla śluzówki wit. A jest bardzo ważna, a zdrowa śluzówka to zdrowy żołądek, jelita, układ rozrodczy i oddechowy. Podobnie sprawa wygląda z kwasami Omega-7. Te rzadkie kwasy tłuszczowe gwarantują szybką regenerację i zdrowe błony śluzowe oraz piękny wygląd skóry – znajdziesz ich bardzo dużo w produktach z rokitnika zwyczajnego. Szklanka soku z marchwi z kroplą dobrego tłuszczu zapewni Ci natomiast dowóz wit. A. I pisząc o skórze nie sposób pominąć cynk – niezmiernie istotny, aktywuje ponad 300 różnych enzymów w ciele, pracuje synergistycznie z witaminami z gr. B. Dobry preparat cynku organicznego zadba o odporność, zregeneruje i uszczelni błony śluzowe, zapewni poprawne funkcjonowanie mitochondriów (maleńkich fabryk energii w Twoich komórkach). Przy dużych brakach cynku możesz spodziewać się anemii, wypadających włosów, wszelkich problemów ze skórą, a dobrym wskaźnikiem takich braków są np. białe plamki na paznokciach. Pamiętaj, że cynku nie należy łączyć z magnezem, musisz zachować co najmniej 4h odstępu między jednym i drugim oraz przy dłuższej suplementacji należy włączyć po jakimś czasie miedź. Pamiętaj również, że przy każdej suplementacji należy konsultować się z lekarzem lub naturopatą czy dietetykiem klinicznym i nie zapominaj o okresowych badaniach aby kontrolować poziomy witamin i minerałów. Zarówno niedobór jak i nadmiar są dla nas niebezpieczne, a suplementy to nie są jagody czy truskawki i należy suplementować się z rozsądkiem i pod okiem fachowca.

Zdrówka życzę!